sobota, 20 lutego 2016

związek "przyjaciele" #3



Hej misie,
Cieszę się, że spodobała Wam się seria z moją książką, bo dużo to dla mnie znaczy. Wymyśliłam ją, by wyładować swoje emocje. Pisanie bardzo mi pomogło i spowodował, że przestałam się denerwować. Poza tym pisząc wprawiam się w ortografii itp. , bo jestem z tego fatalna, mimo wszystko kocham pisać i nic mi w tym nie przeszkodzi. Chciałam zrobić coś nowego i oryginalnego na moim blogu.. coś co sama chciałabym czytać. To co piszę jest w 80-90% o moim życiu (na razie, bo nie wiem co dalej się potoczy z fabułą). Na tytuł książki wybrałam nazwę ♥związek "przyjaciele"♥ zainspirowało mnie słowo relationship - związek, które bardzo lubię. Jednak nie chciałam mieć tytułu po angielsku (bo przecież jestem polką i jestem z tego dumna!) więc użyłam tego słowa po polsku. Do tego  jest jeszcze "przyjaciele" .. czemu? Dowiecie się czytając książkę. Zapraszam do czytania następnej części mojej książki!



Mijały tygodnie nauki w szkole, a ja i Charlie nie gadaliśmy. Wszystko co istniało przepadło.
Jestem towarzyska i łatwo wchodzę w kontakt z innymi jeśli tylko tego chcę. Od czasu gdy zaprzyjaźniłam się z Luim kompletnie nie zwracałam uwagi na Charliego, tak jak on na mnie.. Mało mnie obchodzi co o mnie myśli. Nie wiem jak kiedyś mógł mi się podobać. Nic w nim nie ma.. NIC.. nie jest przystojny, mądry, miły ani umięśniony, a co najważniejsze nie jest dobrym człowiekiem. Nie wiem co w nim widziałam.. Za to Lui jest dobrym człowiekiem, przystojny, umięśniony, miły i mądry. Lekko zmieniłam towarzystwo. Wole go, bo jest kochany, troskliwy i kocham jak mnie przytula. Robi to inaczej niż Charlie, bo przytula mnie długo, troskliwie, dociskając do siebie. Lubię jak się wywyższa i patrzy na mnie z góry, mój wzrost mi nie przeszkadza.. Zawsze się ze mnie śmieje i mówi „Lubię małe kobiety” na co ja mu odpowiadam „Przyjmę to jako komplement” i tak rzeczywiście robię. Lubię jak tak do mnie mówi, albo gdy mnie przytula i zaczyna się chichrać i mówi „Maluszek”, na co ja się uśmiecham i przytulam go dalej. To były te dobre strony, bo nie zawsze jest taki miły czasami bywa wkurzający, ale zawsze szybko mu to wybaczam. Lui jest wysokim, dobrze zbudowanym blondynem, ma lśniące zielone oczy i wyraziste kości policzkowe.
Trudno zapomnieć o silnych uczuciach, ale gdy teraz widzę w szkole Charliego robi mi się niedobrze, że kiedyś było coś pomiędzy nami.. bleeee!  
Ostatnio często spotykam się z moją Alex, bardzo mi pomaga. Tak jak już wspomniałam jest dla mnie jak siostra bliźniaczka.. lubimy, kochamy, słuchamy to samo. Już za miesiąc nasz ULUBIONY zespół ma koncert i meet&greet! Tak strasznie ich kochamy i tak bardzo chciałabym ich przytulić, a niestety bilety na meet&greet są już wyprzedane! Musimy ich poznać! Musimy i POZAMY!
Postanowiłam coś zrobić.. nie mogłam siedzieć i patrzeć jak moi mężowie będą tak blisko i wszystko mnie ominie. Odgrzebałam stare kontakty mojej mamy.
- Mamo, tata powiedział, że znasz Jonnego Tszinskiego, a on z łatwością mógłby załatwić bilety na meet&greet z Leo i Stanley.
- Jonnego Tszinskiego.. nie miałam z nim od daaaawna kontaktu. Nie poproszę go o to – odpowiedziała moja mama.
- Błagam! Tak strasznie mi na tym zależy! Czemu NIE? – zapytałam zrozpaczona.
- To nie w moim stylu – odpowiedziała.
- Mamo, czy Ty raz nie możesz schować tej swojej dumy do kieszeni? – zapytałam.
- NIE. – odpowiedziała stanowczo.
-Proszę! Tak strasznie ich kocham! Mamo błagam! – powiedziałam.
-Nie ile razy muszę Ci to powtarzać! NIE! – krzyknęła i wyszła z pokoju.
Było mi strasznie przykro. Myślałam, że nie będzie najmniejszego problemu z tym, by zapytała. Myślałam, ale widocznie się myliłam. Naprawdę ich kocham i mam plany, bo nie jestem zwykłą fanką!
Powiedziałam wszystko Alex.. miała jechać ze mną, ale teraz to nawet ja nie pojadę. Jak Alex to usłyszała to powiedziała, że ona pogada z moją mamą i wszystko będzie dobrze, bo jej-swojej drugiej córce nie odmówi… Alex miała rację, moja mama zgodziła się i załatwiła bilety! Nim się obejrzałyśmy miną miesiąc, a my się pakowałyśmy na koncert! Był w Warszawie, a my mieszkamy w Krakowie, więc musiałyśmy dojechać tam pociągiem.
Właśnie skończyłam pakowanie gdy zadzwoniła do mnie Alex.
- Aaaa! Nie mogę uwierzyć! Kocham Twoją mamę! – wykrzyczała Alex.
- Hahaha.. – zaśmiałam się ze szczęścia – ale gdyby nie Ty to nic, by nie wyszło! – oznajmiłam.
- No to co spakowana? – zapytała prawie śpiewając.
- Oczywiście! – odpowiedziałam - będziemy zaraz po Ciebie.. Oki? – zapytałam.
- Czekam! – odpowiedziała.
Mam 16 lat, a Alex 17, ale nie jedziemy same pociągiem do Warszawy, bo nasi rodzice, by nas nie puścili.. jedziemy z moim bratem. Bardzo go kocham, ale nie wiem jak my-dwie dziewczyny i on ze sobą wytrzymamy.. w końcu nie jedziemy tylko na koncert.. mam na myśli jeden dzień i wracamy.. nie.. my jedziemy na koncert i przy okazji tydzień do Krakowa!
Podróż zleciała szybko i bardzo miło. Będąc razem z moją przyjaciółką i bratem cały czas się śmieliśmy, czułam jakbym miała nie tylko brata, ale jeszcze siostrę.. i w pewnym sensie można powiedzieć, że tak było! Po zameldowaniu się w hotelu, który wpadł mi w oko, bo był dosyć ładny, miał basen, a cena za dobę hotelową nie była kosmiczna, od razu zaczęłyśmy się przygotowywać do koncertu.
-Alex, ja nie pomyślałam co włożę na koncert! Przy pakowaniu kompletnie wyleciało mi to z głowy! – powiedziałam zrozpaczona gdy zobaczyłam jak Alex rozkłada na łóżku swój wieczorny outfit.
- Jeju Lil! Serio, jak można zapomnieć o najważniejszym wydarzeniu tego tygodnia, a raczej miesiąca, roku, a nawet Twojego życia!? – krzyknęła zbulwersowana Alex.
W sumie to jej się nie dziwię, bo ten wieczór może przejdzie do historii, bo Leo i Stanley są naszymi mężami, a my musimy im to powiedzieć! Haha może wydawać się to śmieszne, ale taka jest prawda.
- Wiem, ale teraz już nic nie poradzę.. muszę założyć to co mam.. – wymamrotałam.
Alex pochyliła się nad moją walizką, by znaleźć coś co mogłabym założyć, ale po przegrzebaniu mojej walizki jej mina zbladła.
- OMG! Nie znalazłam NIC co mogłabyś ubrać – powiedziała Alex.
- Jak to nic, a co powiesz na tą sukienkę – powiedziałam wyjmując czarną miniówę z walizki.
- Bleeee.. Nie ma mowy – odpowiedziała.
- Ughh – westchnęłam.
- Głowa do góry, przecież ja tu jestem i nie pozwolę Ci założyć niczego z tej walizki. Mamy jeszcze moje ciuchy, a tam znajdzie się świetna sukienka dla Ciebie! – powiedziała Alex.
- Nie wiesz jak bardzo Cię kocham! – krzyknęłam i rzuciłam się w ramiona mojej przyjaciółki.
- Dobra teraz do roboty, bo mamy coraz mniej czasu! – powiedziała.
Nie wiem jak to się stało, ale po półgodzinie wyglądałyśmy jak boginie! Miałam na sobie śliczną, delikatną, zwiewną i białą sukienkę, do tego jeansową kurtkę i białe conversy. Alex jest ode mnie starsza i doskonale radzi sobie z makijażem, dlatego teraz moja twarz wygląda pięknie! Nie do końca wiem jakich czarów użyła moja przyjaciółka, ale to co rzuca mi się w oczy to delikatny eyeliner oraz delikatny błyszczyk w pudrowym różowym kolorze!
- No moja droga, jeśli teraz Stanley Cię nie poślubi to znaczy, że jest ślepy! – powiedziała Alex.
- Hahaha, dzięki to wszystko dzięki Twoim czarom! – powiedziałam.
- Czary?! Ja nie używałam, żadnych czarów.. szminka, mascara i eyeliner to nie czary tylko kosmetyki! Poza tym ja po prostu podkreśliłam Twoje piękno! – oznajmiła najlepsza przyjaciółka na świecie.
- Ooo dziękuję kochanie, Ty też wyglądasz olśniewająco! Leo będzie głupkiem gdy nie rzuci się na kolana przed Tobą! – powiedziałam w rewanżu.
- Haha dzięki! – odpowiedziała.
Alex też była piękna (jak zawsze), miała na sobie obcisłą sukienkę w kolorze soczystej wiśni, do tego zamszową kamizelkę z frędzlami ciągnącymi się prawie do podłogi, na stopach miała czarne baletki. Jej make up jak zwykle był powalający, ale z tego co ja rozumiem to miała eyeliner i szminkę idealnie w kolorze jej sukienki inne produkty na jej twarzy to dla mnie czarna magia tak jak matematyka.
Mój brat zawiózł nas na miejsce. Wyszłyśmy z auta i stanęłyśmy przed wejściem. Targały mną takie silne emocje, że cała się trzęsłam. Była wielka kolejka, ale jakoś się udało.. wiele nie pamiętam, bo gdy oprzytomniałam i dotarło do mnie, że to nie piękny sen tylko rzeczywistość.. byłam w ramionach Stanleya (najpiękniejszy moment w moim życiu), przytulałam go i nie chciałam przestać. Znowu czułam to uczucie, że świat poza mną i nim nie istnieje! Tak jak prze Charlim, ale on nie umywa się do Stanleya.



nie ma to jak sesja w przymierzalni.. haha

CIĄG DALSZY NASTĄPI

xoxo

9 komentarzy:

  1. kochana rowniez obserwuje :)http://fashinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada się fajnie jak na taką próbę literacką:) obs? ja już:D

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawie się zapowiada ;)

    pozdrawiam i zapraszam serdecznie do mnie :)
    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezwykle ciekawie piszesz :)
    Świetnie wyglądasz!

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham czytać takie posty! świetna robota!
    wpadnij do mnie, nowy czytelnik mile widziany!:)
    za komentarz czy obserwacje będę wdzięczna - a nawet może i się odwdzięczę:)
    blog, kliknij:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się ciekawie :)
    fajne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super post :)

    http://eyenjf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że próbujesz czegoś nowego ;) Jest kilka błędów, ale myślę, że z czasem dojdziesz do wprawy ;)

    Nowy post, zapraszam!
    Zaobserwuj jeśli ci się spodoba! ;)
    MÓJ BLOG-KLIIK

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie idzie Ci pisanie, bardzo przyjemnie czytało się ten post ;)

    Pozdrawiam Wiktoria z bloga Book Written Rose. Zapraszam ❤

    OdpowiedzUsuń